Dziś wystarczy wpisać w Google frazę, tytuł utworu czy nazwę zespołu i wyskakuje dowolna, nieskończona liczba zdjęć, linków, stron, blogów, komentarzy. W latach osiemdziesiątych nie było tak łatwo zdobyć teksty, zdjęcia, albo dotrzeć do pełnych i sprawdzonych biografii ulubionego zespołu. Sztuką przypominającą szukanie złotego runa było zdobycie nagrania dobrej jakości, nagranie jej na kasetę i odtwarzanie w kółko na domowej klasy sprzęcie, który nie zawsze był nawet stereofoniczny. A jednak zdobywało się, kombinowało, kopiowało, stało w kolejkach, zapisywało na przegrywanie płyt winylowych, a wszystko to by osiągnąć muzyczna ekstazę przy dźwiękach np. AC/DC. Dziś kilka materiałów archiwalnych "wykopanych" po 17 latach ze starych szaf.